wtorek, 6 marca 2012

Cykl ekonomiczny cz. 1


Siemka!
Dzisiaj notkę poświęcę notkę na zagadnienie czysto ekonomiczne, jakim jest zasiłek dla bezrobotnych. Ten post otwiera zarazem cykl, który będzie pojawiał się co tydzień we wtorek. Postanowiłam go rozpocząć, ponieważ spora część moich znajomych, jak i osób wypowiadających się publicznie na temat ekonomii, a szczególnie makroekonomii ma bardzo niewielkie pojęcie o niej, sprowadzające się jedynie do definicji podstawowych pojęć.

Tymczasem makroekonomia (jak i jej „mamuśka” – ekonomia oraz „siostra” – mikroekonomia) nie jest nauką suchych pojęć, ale przede wszystkim relacji między nimi, z których często statystyczny Polak nie zdaje sobie sprawy, choć decydują one niejednokrotnie na jakim poziomie żyje. Tak więc trzeba się troszkę podedukować moim zdaniem. A teraz do meritum:
Zasiłek dla bezrobotnych, cóż to takiego? Konkretniej przyjmuje ono postać ubezpieczenia od utraty pracy: polega na tym, że państwo zapewnia pewien dochód pracownikom, którzy tracą pracę. Tak i na tym mniej więcej kończy się powszechne prawidłowe mniemanie o zasiłku. Od czasu do czasu w telewizji lub Internecie można usłyszeć głosy, że państwo powinno podwyższyć zasiłek dla bezrobotnych. Jednak rząd rzadko kiedy to robi, zastanawialiście dlaczego? Część osób z pewnością odpowie „ chcą egoistyczni i całą kasę ciągną dla siebie” pewnie jest i w tym sporo prawdy, jednak problem z punktu widzenia naukowego jest bardziej złożony. Podwyższenie zasiłku dla bezrobotnych powoduje określone konsekwencje. Owszem na chwilę obecną pozytywne dla społeczeństwa (o nich nie piszę, bo są proste do wydedukowania), ale w dłuższej perspektywie niekoniecznie. Niby dlaczego? W tym momencie posłużę się przykładem pewnego bezrobotnego z Niemiec. Co prawda jest to skrajny przypadek, ale… idealnie pokazujący negatywne skutki podwyższenia zasiłku:


Uogólniając: zbyt wysoki poziom zasiłku może zniechęcić ludzi do podjęcia pracy, co spowoduje z kolei wzrost bezrobocia. No bo po co harować jak za podobną kasę można siedzieć w domu i nic nie robić? Byłoby nawet i ciekawie gdyby nie stagnacja gospodarcza (nie kryzys!)

Dobra, czyli jak powinien kształtować się poziom zasiłku? Według Leviatan’a zasiłek powinien być wypłacany jedynie przez 6 miesiący:


Moim skromnym zdaniem jest to również skrajność. W tej sytuacji najlepszy jest środek. Zasiłek nie może być wypłacany jedynie przez 6 miesięcy. Sama znam przypadki, kiedy ludzie pomimo aktywnego szukania pracy nie znaleźli jej w takim okresie. Wysokość zasiłku zaproponowana przez Leviatana jest jak najbardziej akceptowalna, ponieważ umożliwia „przeżycie”, ale równocześnie jest na tyle niska by motywować do poszukiwania pracy, które mogą spowodować polepszenie warunków życia. Jednakże, nie zgadzam się stanowczo, że zasiłek powinien być wypłacany przez 6 miesięcy. Jest to krzywdzące dla tych osób, które nie ze swojej winy nie mogą znaleźć pracy, ale dlatego, że jej zwyczajnie nie ma w miejscu zamieszkania. Co w związku z tym? Trzeba zmienić zasady przyznawania zasiłku. Konkretniej: do zasiłku powinni mieć prawo jedynie ci, którzy przedłożą odpowiednie dokumenty poświadczające udział w przynajmniej kilku rozmowach kwalifikacyjnych w ciągu ostatniego przykładowo miesiąca, rzecz jasna z pieczątkami i podpisami, żeby uniknąć fałszerstw.

Tak więc, jeśli znowu przyjdzie komuś ochota krzyknąć: ZWIĘKSZYĆ ZASIŁKI DLA BEZROBOTNYCH, niech najpierw zastanowi się nad konsekwencjami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz